Przodkowie Wasili Pietrowa

            Pochodzę ze starej rodziny, udokumentowanej od połowy XVIII wieku. Rodziny od dwu pokoleń związanej, na terenie
Zagłębia, z techniką i górnictwem - tak ze strony matki, jak i ojca. Obaj moi dziadkowie, mój ojciec i wujek pracowali na
kopalni węgla.

        W męskiej linii prostej jestem potomkiem Aleksandra D. Pietrowa, znanego szachisty, działającego 150 lat temu
w Petersburgu, a potem w Warszawie.

Opis: ADPietrow+

 

Aleksander Dmitrijewicz Pietrow (1794 – 1867). To potomek znanego szachisty. Jego dziadkiem był bowiem senator Iwan Aleksiejewicz Sokołow (1749 – 1830), prawnik, człowiek obdarzony legendarną pamięcią.
W szachy ponoć zawsze wygrywał, kilka tylko razy zremisował. Pracował w Ministerstwie Sprawiedliwości Rosji. Skutecznie zachęcił wnuka do gry.

Pietrow - pierwszy rosyjski mistrz szachowy, był teoretykiem i kompozytorem szachowym. Był współtwórcą (wraz ze swym przyjacielem, a przyszłym teściem – Wasilim Pogodinem) pierwszego klubu szachistów w Rosji – w Sankt-Petersburgu. Autor fundamentalnego rosyjskiego podręcznika gry w szachy. Pisarz, wykładowca budowy maszyn w stołecznym Instytucie Naukowym. W administracji państwowej Rosji miał rangę rzeczywistego radcy stanu. To klasa IV, wysoka pozycja (odpowiadająca w wojsku generałowi-majorowi a w marynarce kontradmirałowi), a nawet upoważniająca do audiencji i dostępu do osoby monarchy. Mieszkał w latach 1804 ÷ 1840 w Petersburgu, od 1840 w Warszawie.

Aleksander D. Pietrow

W połowie XIX w. był  właścicielem kamienicy przy ulicy Chmielnej, zamieszkałej przez 20 osób, od służącej po właścicielkę ziemską i od kamerdynera po podpułkownika. Dane te pochodzą z kronik policji z roku 1853.

Z życzliwością i sympatią odnosił się do postępowych i patriotycznych kręgów polskiego społeczeństwa, czym zjednał sobie wielu przyjaciół.

W jego domu bywał Romuald Traugutt, a także liczni polscy i rosyjscy „rewolucjoniści” – przeciwnicy panującego w Rosji porządku i reżimu. A sam Pietrow, jako sympatyk walki o polskość w czasie powstania styczniowego, nosił wśród urzędników carskich Warszawy żartobliwy przydomek „Powstański”.
W domu Pietrowów często odbywały się oczywiście wieczory szachowe.

Żona A. D. Pietrowa, Aleksandra (1816 – 1883), znana była jako organizatorka i uczestniczka działalności charytatywnej na rzecz potrzebujących pomocy.
Postawa jej – zaskakująca w ówczesnym czasie i miejscu – choćby z uwagi na współprace z ss. Magdalenkami, znajduje potwierdzenie w licznych dokumentach z II połowy XIX wieku. Wydawała m. in. przez 6 lat „Czytelnię Niedzielną” – polski tygodnik religijno – patriotyczny.

Teściem Pietrowa był generał Wasili W. Pogodin (1788 – 1863), który wzorowa służbę, w tym  kwatermistrzowską w armii carskiej zakończył w Polsce. Wielokrotnie wyróżniany i nagradzany, za ofiarna służbę otrzymał pochodzące z „królewszczyzn” dobra w okolicach Osieka, na ziemi staszowskiej. Został senatorem Królestwa Polskiego, odznaczony był Orderem Orła Białego. Sam prawosławny, zbudował dwa kościoły katolickie: w Osieku i Wiązownicy., Będąc wzorem uczciwości i sprawiedliwości cieszył się szacunkiem i dobrą opinią okolicznego społeczeństwa: chłopstwa, szlachty i Żydów, stanowiących tam spory odsetek ludności.

Rodzina Pogodin – Pietrow spolonizowała się, mówili i biegle pisali po polsku. Synowie zawierali małżeństwa z Polkami.

Po latach „polskie korzenie” umożliwiły moim dziadkom powrót do Polski, tym razem była to ucieczka przed rewolucją w 1917 roku. W ten sposób uratowali życie, tracąc jedynie cały swój majątek na rzecz ZSRR.

Odzyskanie majoratu „Osiek” zajętego przez odrodzoną Polskę było niemożliwe, zatem poszukując pracy osiedli w Zagłębiu, na terenie powiatu będzińskiego.

Dobrą opinię o mych przodkach przywiózł parę lat temu zza oceanu sędziwy ks. Marian Mazgaj – jeden z partyzantów „Jędrusia”, obecnie duchowny w West Virginia, USA...

 Nie sposób przytoczyć tu zbyt wielu informacji. Sporo wiedzy o moich przodkach zawiera powieść „Dziedzictwo” Zofii Kossak-Szat-
kowskiej (primo voto Szczuckiej) i Zygmunta Szatkowskiego, oraz „Traugutt” Stanisława Strumph Wojtkiewicza.

Pole tekstowe:  
Mój Ojciec, rok 1955 (praca w Nowej Hucie)

Mój Tato (1918 ÷ 1991), inżynier mechanik, absolwent Śląskich Technicznych Zakładów Naukowych w Katowicach oraz Politechniki Krakowskiej, musiał w czasie okupacji podjąć pracę w kopalni, na dole.
Po wojnie jako projektant i konstruktor pracował przy odbudowie i na wielkich budowach polskiego przemysłu: w Nysie, Głuchołazach, Złotym Stoku, Bolesławcu, w Nowej Hucie, na WSK Mielec i w tarnobrzeskim „Siarkopolu”. Aleksander (Oleg) Pietrow był człowiekiem o uzdolnieniach nie tylko nabytych w czasie nauki i praktyki zawodowej, jako kreślarz, projektant, konstruktor (wtedy rysowało się na kalce technicznej tuszem!).

Pod wielu względami był artystą. Np. pięknie malował... 

 

Pouczający jest szczegółowy przebieg pracy:

Aleksander Pietrow, z ankiety personalnej.

W latach 1940-42 pracuje na Kopalni Klimontów jako ślusarz, a następnie do 1945 r. jako konstruktor. Po wyzwoleniu spod okupacji, w okresie  1945-46 zatrudniony zostaje przez KERM jako pełnomocnik Rządu w Zakładach w Nysie. Lata 1946-47 to praca jako kierownika zakładu w Fabryce Mebli w Głuchołazach, po czym zostaje skierowany do Zakładów Przemysłu Arsenowego w Złotym Stoku. Pracuje tu jako główny mechanik, a także nauczyciel zawodu w szkole przyzakładowej, do r. 1952. W latach 1952 – 55 pracuje w Zakładach Górniczych „Konrad” w Iwinach k. Bolesławca, także jako gł.  mechanik.

Aleksander Pietrow w r. 1955 przyjeżdża do Krakowa i podejmuje pracę na olbrzymiej budowie Nowej Huty – jako starszy projektant w Biurze Projektów. Po roku, z uwagi na trudne warunki mieszkaniowe w Krakowie przenosimy się do Mielca, gdzie Tato podejmuje pracę w Biurze Konstrukcyjnym na WSK – jako starszy konstruktor i kierownik sekcji. Po ukończeniu w 1968 r. zaocznych studiów na Wydziale Mechanicznym Politechniki Krakowskiej podejmuje pracę w KiZPS „Siarkopol” w Tarnobrzegu: jako kierownik oddziału energetycznego, potem  specjalista konstruktor i specjalista ds. profilaktyki i awarii. Po 11 latach pracy w przemyśle siarkowym, w 1979 roku odchodzi na emeryturę.

 

Podobnie starszy brat Ojca, Eugeniusz i młodsza siostra, Natalia pracowali na rzecz odbudowy i rozbudowy kraju po zniszczeniach wojennych – Wuj, ekonomista w wielu instytucjach w Warszawie, zaś Ciocia z mężem przy budowie  elektrociepłowni w Ostrołęce-Wojciechowicach.

 

Pole tekstowe:  
Helena Pietrow, z domu Katarzyńska,
 fot. z ok.  1940 r.
 
Mama moja (1919 ÷ 2002) pochodziła z rodziny Katarzyńskich, osiadłej w pobliżu miasteczka Skała, obok Ojcowa. Pracowała w handlu, w MHD Mielec. Była jednym z siedmiorga dzieci Jana Katarzyńskiego (1871 – 1968), pochodzącego z rodziny szwedzkich osadników, zajmującej się rzemiosłem i kupiectwem. Mama urodziła dwu synów: mnie i mego brata, Aleksandra.

 

Jan Katarzyński, ojciec mej Mamy jako młody chłopak służył  w wojsku carskim w Carycynie (Wołgogradzie), służył jako pisarz – był wykształcony oraz pięknie pisał kaligraficznie. Zapoznał się tam z rzemiosłem wojennym, ale też kulturą i językiem rosyjskim. Część służby odbywał na Kaukazie, wśród odmiennych kultur góralskich, o czym czasem opowiadał.

Po przejściu do cywila podjął prace w górnictwie. Przeszedł w Zagłębiu szczeble kariery od prostego górnika do sztygara, specjalisty od inżynierii górniczej.  Był cenionym i wielo­krotnie nagradzanym ekspertem od głębienia szybów, robót nietypowych, jak budowa tam, obudów, strzelanie. Brał udział w akcjach ratunkowych – bo umiejętności miał niepospolite.

Szyb „Jan” w Kopalni Klimontów ma imię na pamiątkę mojego dziadka, jego budowniczego. To jeden z dwu tzw. „szybów pod babami”, budowanych w kopalni w czasach kryzysu, przy wykorzystaniu do transportu urobku pracy wielu kobiet. Bo to była najtańsza siła robocza...

 

Babcia, Anna z domu Śmigielska, (1890 ÷ 1983) była gospodynią domową, a pocho­dziła ze wsi Sułoszowa, nieodległej od Skały, podobno najdłuższej wsi w Polsce. Jej ojczym, bo wcześnie umarł jej ojciec, Wawrzyniec Chmist (to spolszczone szwedzkie nazwisko Schmidt) za młodu był stangretem na zamku w Pieskowej Skale, potem maszynistą windy w kopalni „Niwka Modrzejów”.

Do dziś wśród sąsiadów mimo blisko 50 letniej nieobecności w Sułoszowie (bo Dziadkowie nie mając już sił do pracy na roli przenieśli się w 1958 r. do Mielca), żywa jest pamięć o rodzinie Katarzyńskich i Śmigielskich.

 

Za tę pamięć dziękuję rodzinie Stanisława Krawca i Mirosława Adamka.

 

Rodzice mego Taty to właściciele majątku Osiek, drogą spadku, podarowanego w 1835 r. nadaniem królewskim generałowi Pogodinowi.  Dziadek Bazyli – właściciel ziemski i Babcia Olga – córka Andrieja Jefremienko, naczelnika poczty w Klimontowie k. Sandomierza i katoliczki Marii Borowskiej, nauczycielka, po wybuchu I wojny światowej musieli  ewakuować się ze swego gospodarstwa do rodziny w Tambowie, w głębi Rosji, uciekając przed wojskami Austrii.

Jestem dumny z takich przodków, a za powinność wobec historii uważam przekazywanie wiedzy o Nich moim Synom i Wnukom. Dlatego zbieram informacje o mej Rodzinie...

 

A oto posiadane fotografie Dziadków i Pradziadków:

Opis: AnnaKatarzyńska

Opis: JanKatarzyński

Opis: Olga Pietrow-1+

Opis: Wasili-W-Pietrow+

Opis: Prababcia borowska-J

Opis: Jefremienko

Babcia Anna Katarzyńska ze Śmigielskich

1890 - 1983

Gospodyni domowa

Dziadek Jan Katarzyński

1881 – 1968

Pisarz armii carskiej, górnik, sztygar

Babcia Olga Pietrow z d. Jefremienko

1891 –1960

Nauczycielka

Dziadek Bazyli Pietrow, s. Wasiliego 1878 – 1954

Szlachcic, właściciel ziemski, pracownik nadzoru w kopalni węgla

Prababcia Maria Bronisława Jefremienko z d. Borowska

1861 – 1947

Gospodyni domowa

Pradziadek Andrzej Jefremienko, s. Szymona

1852 – 1917

Naczelnik poczty w Klimontowie k. Staszowa

 

Wasili Pietrow, Tarnobrzeg 2009/2013